piątek, 2 marca 2018

Motywacyjny piątek: Jak stałam się szczęśliwym człowiekiem. | Doceń to co masz, bo jutro już możesz tego nie mieć.


Witajcie! Chciałabym zapoczątkować nową serię na blogu, związaną z motywacją i rozwojem osobistym. Chciałabym żeby wpisy pojawiały się w piątki jako takie z serii piątek dla rozwoju osobistego, czy motywacyjny piątek. 

Niewiele osób z mojego otoczenia wie, że zmagałam się z depresją, mega niskim poczuciem wartości, ogromną nieśmiałością i kompleksami. Dzisiaj jestem kompletnie inną osobą niż byłam 3 lata temu,  i wiele osób, które poznały mnie stosunkowo niedawno nie mogą uwierzyć, że kiedykolwiek przechodziłam przez coś takiego. Teraz jestem szczęśliwą osobą, kochającą życie, pełną wiary w siebie. 


Kilka miesięcy temu, kiedy miałam okazje przemawiać publicznie i opowiedzieć moja historię, kilka osób  po zakończeniu mojego przemówienia powiedziało mi, że miało wiele podobnych przeżyć i dziękowało mi za inspirację do zmiany. Oprócz tego przemówienia, odbyłam wiele głębokich rozmów z ludźmi na podobne tematy, i odkryłam że jedną z rzeczy, które chce robić, to dzielić się moimi doświadczeniami i inspirować innych do bycia lepszą wersją samego siebie.

Pokonałam depresję, pokonałam wiele własnych słabości i lęków. Pokochałam życie, pokochałam samą siebie a oto jedna z najbardziej magicznych życzy, która pomogła mi w zmianie mojego życia.

Tą rzeczą jest wdzięczność.

Urodziłam się w Polsce..
(i tu właśnie, w tym miejscu, wiele ludzi mogło by zacząć narzekać, ze no właśnie w Polsce, biedny kraj, słabe pensje, pogoda taka a nie siaka, rząd taki...)

a ja właśnie jeszcze raz podkreślę, jak wdzięczna jestem za to, że urodziłam się w Polsce.

Otóż urodziłam się w wolnym kraju. 
W kraju gdzie kobiety są traktowane na równi z mężczyznami,
w kraju, który nie jest co chwilę nawiedzany przez klęski żywiołowe,
w kraju w którym panuje wolność słowa.

Urodziłam się w jako wolna osoba.
Urodziłam się w ciele dziewczynki i nie zostałam od razu za to potępiona czy uznana za gorszą. 
W dzieciństwie nie wybrano mi już męża, nie sprzedano mnie kilkadziesiąt lat starszemu mężczyźnie,nie poddano brutalnym rytuałom.

Jako dziecko zapewniono mi podstawową edukację, nie musiałam żebrać na ulicy lub ciężko pracować, ponieważ moich rodziców nie było stać na posłanie mnie do szkoły.

Jestem wdzięczna za wodę w kranie, za to, że zawsze w lodówce mam coś do jedzenia.
Nie muszę codziennie chodzić wiele kilometrów po wodę do picia czy marzyć o luksusie wzięcia prysznica. 


Uważasz to za coś oczywistego? Coś co "przecież nam się należy"?


Jak pisałam wam w TYM poście o moich podróżach..
Rozmawiałam z ludźmi, których sytuacja w ojczyźnie zmusiła do ucieczki wiele kilometrów, w głodzie, ukrywając się po jaskiniach...do ucieczki, podczas której zginęło ponad połowa ich rodziny, przyjaciół, znajomych pod ostrzałem ich rodaków wyznających inną religię (tak, takie rzeczy dzieją się w XXI wieku)


Rozmawiałam z ludźmi, którzy ze łzami w oczach opowiadali mi o tym jak nie mogą odwiedzić swojej rodziny, mieszkającej w tym samym mieście, ponieważ całe miasto zostało podzielone granicami i okupowane przez rząd innego kraju. Ludzie ci, ze łzami w oczach mówili, jak musieli sprzedać cały swój dobytek, ponieważ odcięto ich od jedynego źródła dochodu, a dzieci ich sąsiadów już w przedszkolu uczone są jak rzucać w nich śmieci, ponieważ wyznają inną religię.

Ja sama miałam łzy w oczach, kiedy widziałam, jak całe rodziny w przeciągu jednego dnia traciły domy , które zostały burzone na ich oczach ponieważ uznano ich mniejszość etniczną za gorszą rasę,   (Diyarbakir,Turcja)
lub jak na moich oczach o mało co nie zastrzelono człowieka, który najzwyczajniej w świecie chciał się dostać do własnego domu, jednak żołnierze mieli świetną zabawę, drażniąc się z nim i traktując go gorzej jak psa.   (Hebron, Palestyna)




Na zdjęciach kurdyjskie dzieci bawiące się na gruzach swoich domów.

Pozostając w  temacie podróży, nawet nie wiecie jak człowiek docenia ciepłe łóżko, jedzenie, picie dach nad głową. Kiedy tylko zechce mi się ponarzekać na cokolwiek, zaraz przypominam sobie, kiedy na własne życzenie spędziłam noc w dżungli, w zimie, lub głodna, zmęczona i trzęsąca się z zimna spędziłam noc przed dworcem autobusowym w Londynie, rozmawiając z bezdomnym, ponieważ na noc zamykali dworzec...

Ogromnie cieszę się z tych doświadczeń mimo, że niektórzy mogliby mnie uznać za nienormalną (wściekle głodna, zmarznięta, wykończona a mino tego zamiast narzekać, cieszy się jakby wygrała w totka). Cieszę się, ponieważ po czymś takim człowiek naprawdę docenia to co ma.


Jeśli właśnie teraz czytasz tego posta oznacza to prawdopodobnie, że posiadasz laptopa/telefon/tablet lub jakieś inne urządzenie elektroniczne.. masz dostęp do internetu. 

 Czy wiesz ile ludzi na świecie wciąż marzy o takim luksusie?

Zakładam również że masz ciepły dom, masz co jeść, masz co pić.

Czy wciąż narzekasz że w sklepie nie było akurat twojego ulubionego rodzaju napoju lub że właśnie spóźnił ci się autobus, pada deszcz, jest zbyt gorąco albo robisz tragedię kiedy nie możesz znaleźć drugiej takiej samej skarpetki do pary?

Jak często mówisz dziękuję, nawet za drobne gesty? Czy kiedy jesteś na rodzinnym obiedzie narzekasz w myśli, ze twoja mama znów przygotowała to samo, zamiast z wdzięcznością podziękować jej że włożyła wysiłek w jego przygotowanie? A może znów bierzesz to za coś zupełnie oczywistego i coś co najzupełniej w świecie Ci się należy?


Co by było gdybyś jutro się nie obudził? Nic nie jest oczywiste!
Tak wiele mamy a tak mało ludzi to dostrzega.

Nie zdajemy sobie sprawy jak  wiele posiadamy. Zazwyczaj nie dostrzegamy tego wcale lub budzimy się dopiero wtedy, kiedy to tracimy.
 Ilu ludziom życie mija na narzekaniu i poczuciu wiecznego braku?

Czy doceniasz to że masz ręce, nogi, że możesz biegać, możesz pisać.. dotykać. Oglądać ten piękny świat, słuchać swojej ulubionej muzyki, podczas gdy tak wiele ludzi jest niewidomych , lub tak wielu ludzi jest inwalidami?

Kiedy to zrozumiesz, kiedy skupisz się na wdzięczności i zaczniesz doceniać to co masz, twoje życie zacznie się zmieniać.

 ♥   

Kochani, zostawiam was dzisiaj z tym tematem do przemyślenia, ponieważ wdzięczność jest tym co naprawdę zmieniło moje życie i moje postrzeganie świata i pomogło mi stać się szczęśliwym człowiekiem.

Napiszcie mi w komentarzu choć jedną rzecz, za którą jesteście wdzięczni. Buziaki:* 

18 komentarzy:

  1. Kochana, PIĘKNY TEKST!
    Napewno będę do niego wracać :*

    Jestem wdzięczna za kochających mnie rodziców, za to że jestem zdrowa... Czasem zamartwiam się głupim pryszczem, chucham na buzię i chucham a tak naprawdę to ludzie mają tak bardzo duże problemy w życiu...jest TAK BARDZOOO dużo niepełnosprawnych ludzi... Nie szczęśliwych, SAMOTNYCH... To tak bardzo przykre jak nie sprawiedliwy jest ten świat :((((((
    Ostatnio przeczytałam, że dobrze jest każdego dnia rano powiedzieć w myślach za co jesteśmy wdzięczni... może to głupie ale ostatnio tak zaczęłam i lepiej się czuję od środka.
    Powinniśmy być wdzięczni za to co mamy, nie gonić tak za pieniędzmi, za popularnością...etc..
    Bo w życiu liczy się żeby być ZDROWYM I SZCZĘŚLIWYM.

    Napisałaś piękny tekst, pozdrawiam Cię bardzo ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana! To wcale nie jest głupie, że zaczęłaś praktykować wdzięczność, ponieważ wiele ludzi, którzy zaczęli tak robić widzą naprawdę zmiany w swoim życiu:) Cieszę się kochana, że i ty widzisz już różnicę, u mnie stopniowo naprawdę zaczęły dziać się cuda:) Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Oprócz tego co napisałaś, wiele ludzi też spędza swoje życie na odczuwaniu zazdrości wobec innych, którym z jakichś przyczyn lepiej się powodzi. Wiecznie są nieszczęśliwi, że zarabiają za mało, mają za małe mieszkanie, za mały samochód itp. rzeczy materialne. Nie zastanawiają się jednak nad tym, jakim kosztem ktoś znalazł się tam gdzie teraz jest i być może wcale nie jest tak szczęśliwy, jak usilnie stara się pokazać. Nie doceniają tego, że mają rodzinę, spędzają z nią czas i są kochani, zamiast tego wolą myśleć o kimś, kto ciągle gdzieś podróżuje i pije drinki pod palemką z piękną towarzyszką / towarzyszem. W życiu spotkało mnie wiele przykrości, ciągle życie rzuca mi pod nogi nowe kłody, o wszystko muszę walczyć sama, ale mimo to nie narzekam, ciągle się uśmiecham i nie oglądam się na innych, zadając sobie pytanie, dlaczego to ja mam pod górę. Brawo Ty, że w tak krótkim czasie, bo to przecież tylko 3 lata, tak drastycznie dokonałaś w sobie zmiany :) A z tym dworcem w Londynie.. po prostu wtedy poczułaś, że żyjesz... Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą całkowicie, wiele ludzi spędza połowę swojego życia żyjąc życiem innych, np. spędzając całe godziny na facebooku, portalach plotkarskich, instagramie itp. Zazdroszcząc innym, lub krytykując ich. Dokładnie tak jak napisałaś, ci ludzie nie myślą nad tym co tak naprawdę ta osoba przeszła albo, że tak naprawdę wiele ludzi wstawie zdjęcia tylko najwspanialszych momentów w swoim życiu, co nie oznacza, że ich życie jest cały czas kolorowe i sielankowe. Dziękuję Ci i pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Świetny wpis i super pomysł z tymi motywacyjnymi piątkami. Na pewno będę zaglądać. Gratuluję wyjścia z depresji, zrobiłaś kawał świetnej roboty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem wdzięczna za zdrowie, za to że jestem w pełni sprawna. Jestem inteligentna i za to, że mam szacunek do ludzi (niestety sama mało tego doświadczam).

    Będę obserwować Twoje posty. Jak poradziłaś sobie z depresją? Nie wiem czy mnie dotknęło to samo. Często mam mega doła i chce mi się płakać. Zastanawiam się nad pójściem do psychologa. Sama dużo się interesuję psychologią. Dużo czytam. Staram się wcielać w życie bycie wdzięczną, myśleć pozytywnie, oczyszczać się ze starcy schematów. Nie wiem czy to mi wystarczy, że popracuję sama nad sobą. Czy specjalista pomógłby mi coś bardziej, jak myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety kochana, co do specjalisty nie jestem w stanie Ci poradzić, ponieważ ja osobiście wzięłam sprawy w swoje ręce. Nie był to łatwy proces, trwało to sporo czasu. Nie widziałam w życiu nic pozytywnego, tym bardziej w sobie nie potrafiłam znaleźć ani jednej rzeczy w sobie, którą bym lubiła, ciężko mi było spojrzeć w lustro... Siedziałam w szkole, chciało mi się bardzo płakać, czasem w domu siedziałam zdołowana i płakałam sama nie wiedząc o co dokładnie. Również uważałam, że prawie nikt nie ma do mnie szacunku. Jak wychodziłam z domu, przemykałam ulicami tak, by nikt mnie nie widział, a jeśli ktoś szedł tą samą stroną ulicy, przechodziłam na drugą stronę, starając stać się niewidzialną. Również niektórzy członkowie rodziny (nieświadomie) mnie dołowali, wciąż krytykując lub podważając moje wybory. Jednak postanowiłam, że to moje życie, i stosunkowo wcale ono nie jest takie długie i wzięłam się do pracy nad sobą. Niestety, musiałam znacznie ograniczyć "toksyczne relacje" ciężko pracowałam nad pokochaniem siebie, wyszukując w sobie samej wspaniałe rzeczy i będąc wdzięczna za moje zdrowie i wszystkie części ciała, które tak w sobie nie lubiłam. Przestałam oglądać wiadomości, polityków, porzuciłam kościelne schematy, przestałam skupiać się na życiu innych, przestałam plotkować, pracowałam nad wiarą w siebie, bo wiedziałam, że najpierw muszę uwierzyć w siebie, żeby inni mogli uwierzyć. Zaczęłam się motywować, by każdego dnia zrobić coś dla siebie, nawet kiedy umycie twarzy było dla mnie mega wysiłkiem.. Youtube pomógł mi bardzo i zeszyt wdzięczności.

      Usuń
    2. Ja pracuję nad sobą od 3 lat. Teraz mam kryzys. Przyciągałam do swojego życia faceta, stosując PP i EFT. Miała to być miłość bezpieczna i pełna szacunku. Zasiała we mnie mnóstwo strachu i przyniosła znowu cierpienie. Chcę się podźwignąć, ale zabolało mnie to strasznie. Dlatego zastanawiam się nad psychologiem, bo chyba sama już sobie nie radzę. Myślałam, ze jestem już bardziej świadoma siebie i że zmieniłam życie pozytywnym myśleniem. Ale wpadłam w dół. Obwiniam ciągle siebie, że przez moje przekonania w podświadomosci tkwię ciągle w tym samym miejscu. I że znowu sobie sprowadziłam nieszczęśliwą miłość. Już nie wiem co robić.

      Usuń
  5. Popłakałam się czytając ten wpis, bo uświadomiłam sobie jak wiele mam w życiu, wspaniałego męża, pracę, dom. Tak bardzo jestem za wszystko wdzięczna. Ostatnio wkurzyłam się jak nie wiem, że popsuła mi się pralka, chodziłam przez tydzień zła jak osa, psując sobie humor i innym, a teraz uświadomiłam sobie że nie warto. Często wkurzam się na jakieś drobnostki, a tak naprawdę tyle mam!
    PIĘKNY WPIS, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana! Czasem nie warto psuć sobie humor o błahostki :)

      Usuń
  6. Super post! A gdzie to takie piękne widoki na pierwszym zdjęciu? :)

    www.windowtothebeauty.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiele można mówić o tym, że w naszym kraju obecnie panuje wolność. No nie do końca a zwłaszcza równouprawnienie - wystarczy popatrzeć na zarobki ale nie o tym chciałam napisać...
    Depresja to bardzo trudna choroba, wiem z autopsji i serdecznie kibicuję. Dla każdego z nas w życiu liczy się co innego i dziękuję, że się z nami podzieliłaś swoją historią : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję:-* Każdego ranka budząc sie wyrażam ogromną wdzięczność za wszystko co mam i odtąd moje zycie to pasmo codziennych cudów i cudków.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cenny tekst. Zgadzam się z tym co napisałaś. Od kiedy zauważam "małe zjawiska" jak np. ustąpienie pierwszeństwa, poranne słońce czuję, że moje życie nabiera barw. Nie jest płytkie i nie przecieka mi przez palce. Każdego dnia staram się żyć bardziej świadomie, głębiej, dosadniej itp. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To co napisałaś, to dla mnie recepta na szczęście właśnie. Umieć doceniać to, co się ma i cieszyć się z małych drobiazgów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem wdzięczna za kolejne lekcje, bo one czynią mnie mocniejszą z dnia na dzień, za odgłosy burzy za oknem, za właśnie zaczynający padać deszcz, za cud istnienia, za to że jutro będzie.

    OdpowiedzUsuń

❀ Jestem wdzięczna za każdy twój komentarz, to dla mnie wielka motywacja do działania ❀
Wszystkie komentarze czyta, na pytania i prośby o poradę odpowiadam :)
Zawsze staram się odwiedzać komentujących i obserwatorów.

Komentarze typu "zapraszam do mnie" będą usuwane